Z życia parafii

Pielgrzymka na Jasną Górę

Pielgrzymka, pielgrzymka i po pielgrzymce…


Tak właśnie chciałoby się powiedzieć, ale czy to naprawdę koniec?
A może pielgrzymka w niektórych sercach dopiero się rozpoczęła… droga wiary, którą trzeba przejść; droga, która miała swój początek przed obliczem Matki Boskiej Częstochowskiej. Grupa 7 „pokutna” – taki charakter miało właśnie nasze wędrowanie. Nazwa może przeraża co niektórych, ale spokojnie… do Częstochowy szliśmy na nogach a nie na kolanach. Nasza grupa charakteryzowała się tym, że więcej czasu poświęcaliśmy modlitwie, poznawaliśmy jak Pan Bóg działał w życiu świętych… Oczywiście były też śpiewy, które dodawały nam siły w drodze. Wielu pątników z naszej grupy niosło intencje własne, swoich bliskich, znajomych… Oddawaliśmy
Maryi to co dobre, ale również i to, co jest w nas niedoskonałe, słabe.


31 lipca wyruszyliśmy z Tyńca Małego do Oławy, ok. 30 km. Szliśmy z przerwami 10 godzin. Na ostatnim etapie czuć już było zmęczenie, zwłaszcza, że słońce zaczęło mocniej przypiekać, a droga prowadziła pośród pól. Zmęczenie jednak nie było aż tak wielkie, by przestać śpiewać, modlić się a nawet skakać, uśmiech na twarzy pozostał aż do samej Oławy.

Co było najpiękniejsze podczas drogi?

Duch pielgrzymki, dobroć ludzi, których spotkaliśmy, łzy wzruszenia u osób starszych…. Mieszkańcy poszczególnych miejscowości machali do nas z okien, balkonów (nawet tych na 10-tym piętrze) a my mogliśmy ich pozdrowić, pomachać i życzyć im: SZCZĘŚĆ BOŻE! Na każdym postoju czekały na nas pyszności, które przygotowali mieszkańcy, wielki dar serca, za który byliśmy bardzo wdzięczni. W grupie 7 szły razem z nami wspaniałe siostrzyczki albertynki z Poznania: s. Dobrawa i s. Helena. Dziękujemy za to, że siostry były z nami i zapraszamy do Węglińca. Gdy dotarliśmy do Oławy chyba każdy z nas pomyślał „To już koniec??”, „To już??” Nie
spodziewaliśmy się, że droga tak szybko nam minie. Oława nie była dla nas metą i końcem dnia… Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy autokarem na Jasną Górę. Dotarliśmy przed oblicze Maryi tuż przed rozpoczęciem Apelu i modliliśmy się razem z tłumem pielgrzymów odwiedzających Sanktuarium Królowej Polski.


7 sierpnia wyjechaliśmy znowu w stronę Częstochowy, aby oddać pokłon Maryi wraz z innymi pielgrzymami, z innymi grupami. Droga, którą przeszliśmy z Blachowni na Jasną Górę wynosiła 18 km, wędrowanie trwało ok. 5 godzin. To nie była droga przez pola i lasy… szliśmy już po centrum Częstochowy, gdzie naprawdę każdy z nas musiał uważać. I tu wielkie ukłony należą się służbie porządkowej pielgrzymki. Podziwialiśmy, jak bracia porządkowi kierowali ruchem: bez stresu, nerwów… Musieli obserwować zachowanie kierowców, czuwać nad nami i niekiedy przyśpieszać nasze tempo. Samo wejście na Jasną Górę było niezwykłym przeżyciem. Wszystkie grupy pielgrzymkowe z diecezji legnickiej tego samego dnia zjawiły się przed obliczem Królowej Polski, aby
się z nią przywitać i podziękować za dar pielgrzymowania. Każda z grup indywidualnie mogła podejść przed Cudowny Obraz w kaplicy jasnogórskiej oraz zaśpiewać powitalną pieśń i oddać pokłon Matce Najświętszej.


Podsumowując….

Mimo bólu nóg, ogólnego zmęczenia organizmu, przygód, które napotkały nas w drodze, radość, która towarzyszyła nam w czasie wędrówki i po pielgrzymce, jest nie do opisania. Dobrze, że w naszej Parafii były spotkania przy Grocie Maryi. Dzięki nim można było dalej trwać w duchu pielgrzymki… A teraz? Czekamy na kolejną pielgrzymkę i będziemy zapraszać kolejnych pątników, aby wyruszyli z nami. To, co przeżyliśmy najpiękniej pokazują zdjęcia.


„Pielgrzymka to początek drogi, która nie kończy się na Jasnej Górze. To droga, która ciągle trwa, ale
to od NAS zależy, jak ją przejdziemy”.