Home > Ks. Prałat Jaworski

Wspomnienie o ks. Prałacie Tadeuszu Jaworskim (1928-2011):

Ksiądz Prałat Tadeusz Marian Jaworski – urodził się w Brześciu nad Bugiem. Ojciec miał na imię Feliks, matka Jadwiga. Ojciec pracował na kolei, brał udział w walkach z bolszewikami w 1918 r. Odznaczony został medalem przez marszałka J. Piłsudskiego. W 1939 roku Tadeusz wstąpił do Milicji Niepokalanej (Rycerstwa Niepokalanej). Wzorem dla niego był późniejszy męczennik o. Maksymilian Kolbe. Do dziś Ksiądz Kanonik z wielką troską przechowuje legitymację podpisaną przez Ojca Maksymiliana. W 1946 r. rodzina wyjechała na Ziemie Zachodnie.Po święceniach prezbiteriatu pracował w Sycowie, Wrocławiu, Gryfowie, Chmieleniu, Kurii Metropolitalnej we Wrocławiu, Mieroszowie, Raciborowicach i Węglińcu gdzie przez 24 lata był proboszczem.\

Młody Tadeusz pracował początkowo na kolei, podobnie jak jego dziadek i ojciec. Postanowił jednak podjąć naukę. Wyjechał do Lublina, zamieszkał u swoich dziadków. Najpierw uczył się w gimnazjum, a potem w liceum im. Zamoyskiego. W Lublinie przyjął sakrament bierzmowania z rąk Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Po maturze postanowił wstąpić do seminarium duchownego. Rektor lubelskiego seminarium doradził, żeby podjął studia teologiczne na Ziemie Zachodnie, tam gdzie zostali przesiedleni mieszkańcy Kresów Wschodnich. I tak przygotowanie do kapłaństwa postanowił rozpocząć we Wrocławiu. Ówczesny rektor ks. Józef Marcinowski bardzo serdecznie przyjął nowego kandydata do kapłaństwa. W 1954 r. przyjął święcenia diakonatu i wkrótce potem, 13 czerwca święcenia kapłańskie. Pierwszą parafią, na którą trafił jako wikariusz, był Syców. Właśnie w tym czasie do seminarium poszło trzech chłopców. Ks. Tadeusz wspomina, że wraz z kandydatami do kapłaństwa i dwudziestoosobową grupą z Sycowa poszli na pielgrzymkę do Częstochowy. Była to pielgrzymka nielegalna, na którą nie mieli zezwolenia władz komunistycznych. W Sycowie ks. Tadeusz pracował przez rok. Następnie posługę duszpasterską sprawował we Wrocławiu, w parafii św. Antoniego. Najwięcej pracy, mówi ks. Tadeusz, było w konfesjonale i z dziećmi. Katecheza odbywała się przy kościele. Ponieważ dzieci było bardzo dużo, więc godzin katechezy również. Po Wrocławiu były kolejne parafie – w Gryfowie i w Chmieleniu. Następnie ks. Jaworski znowu wrócił do Wrocławia, gdzie był wikarym w parafii katedralnej. W tym czasie służył również pomocą w kurii biskupiej. Z katedry przeniesiony został do parafii pw. św. Maurycego. Kościół był zniszczony, więc ks. Tadeusz zajął się remontem. Udało się naprawić dach, zrobić ogrodzenie, odremontować wieżę. Proboszczem parafii był ks. Kazimierz Bilczewski, który w tym czasie obchodził 60-lecie kapłaństwa. Z tej okazji ufundowano dzwony, które wiszą do dzisiaj i organy. Oprócz prac związanych z kościołem, ks. Tadeusz zajął się również remontem plebanii. W nawale prac gospodarczych nie zaniedbywano duszpasterstwa. Najwięcej pracy było w konfesjonale – wspomina Ksiądz Kanonik – spowiadaliśmy nieraz do późnej nocy, postaraliśmy się również o to, by w parafii był chór. Po Wrocławiu ks. Jaworski trafił do Mieroszowa, gdzie pracował blisko 13 lat. Początkowo zastępował proboszcza, potem przejął jego obowiązki. W pobliskim Sokołowsku znajdował się duży szpital i sanatorium gruźlicze, w którym pełnił funkcję kapelana. Była to trudna praca. Miał świadomość, że groziło mu zarażenie chorobą, która w tamtych czasach była trudna do wyleczenia. Większość pacjentów szpitala umierała. Jednak ks. Tadeusz wspomina ten czas bardzo dobrze. Współpraca z personelem medycznym, z lekarzami układała się poprawnie. Chorzy korzystali z sakramentów świętych, były także przypadki nawrócenia po wielu latach odejścia od Boga. Po Mieroszowie proboszczował w Raciborowicach. Zajął się remontem plebanii i kościoła. W Jurkowie wybudował kościół oraz cmentarz parafialny. W tych pracach towarzyszyli mu rodzice, którzy dzielnie go wspierali.

Ostatnią parafią, w której był proboszczem, był Węgliniec. Spędził tam 24 lata. Początki były trudne. Najwięcej pracy wymagała kancelaria parafialna. Ks. Tadeusz podjął się również prac remontowych w kościele, na plebanii i w wikarówce. Udało się odnowić elewację kościoła, pokryć dach blachą miedzianą. W świątyni pojawiły się organy i nowe witraże. Przygotowano również i wyposażono sale parafialne w wikarówce. Na wieży kościelnej zamontowano zegar-dzwon. Po utworzeniu nowej diecezji legnickiej pomagał w remontach seminarium duchownego, ofiarując na ten cel drewno i rozprowadzając cegiełki na remont. Pomagał również parafiom na Wschodzie. Na Polesie wysyłał katechizmy i Pismo Święte w języku polskim. Jednak najważniejszą sprawą było dla niego ożywienie życia religijnego, szczególnie kultu eucharystycznego. Z roku na rok sytuacja poprawiała się, coraz więcej osób spowiadało się i przyjmowało Komunię św. „To był chyba mój największy sukces” – mówi Ksiądz Jubilat.

Drugim owocem jego pięćdziesięcioletniej posługi kapłańskiej było 13 powołań kapłańskich i 4 powołania do zakonów żeńskich. Dziś ks. Tadeusz Jaworski jest na emeryturze. Mieszka w domu św. Jadwigi. Emerytura nie oznacza dla niego bezczynności. Jak sam mówi, do tej pory jest „wikarym na emeryturze” w parafii ks. Bronisława Kryłowskiego. Pomaga też w innych parafiach, spowiada, udziela sakramentów, głosi kazania. To sprawia mu wielką radość. Zawsze jest gotowy iść tam, gdzie go potrzebują. „Staram się do końca wypełniać jak najlepiej moje powołanie kapłańskie – mówi ks. Tadeusz. – Towarzyszyła mi w tym zawsze i towarzyszy nadal łaska i Boże dary” – dodaje. W dniu złotego jubileuszu dziękuje Bogu za wszystko.